NA CELOWNIKU: KAMILA SALWEROWICZ

⊕: Zacznijmy od początku. Jesteś jedną z pierwszych osób w zespole, czy możesz powiedzieć jak to się wszystko zaczęło?

Od tego, że na każdym spotkaniu z przyjaciółmi, Jacek Stefanik mówił bez przerwy o impro. A było to latem, więc spotykaliśmy się często… Mówił, że jest to rzecz, którą koniecznie musimy się zająć i z pewnością ją pokochamy. Pierwsza próba odbyła się w Teatrze Szwalnia. Pamiętam, że jednym z pierwszych ćwiczeń, które pokazał nam Jacek była scena w której możemy prowadzić dialog tylko za pomocą pytań. Grałam tę scenę z Wojtkiem Oleksiewiczem i czułam się w niej wspaniale…  Po tej pierwszej próbie byłam już zdecydowana, że chce się w to zaangażować i uczyć nowych rzeczy.

⊕: Jesteś aktorką teatralną, grywasz w tradycyjnych przedstawieniach. Czy improwizacja ma jakikolwiek wpływ na ich tworzenie? Pomaga Ci, czy jest odskocznią od tradycyjnego teatru?

Myślę, że bardzo pomaga. Jestem osobą, która lubi mieć wszystko przemyślane, przeanalizowane. Dzięki impro odnajduję dużo radości również w sytuacjach w których wchodzisz w zupełnie nieznane bez przygotowania.

⊕: Czym dla Ciebie jest impro teraz – po 4 latach? Czy jest to sposób na życie? Co w nim jest najpiękniejsze, a co najtrudniejsze?

Impro jest bardzo istotnym elementem mojego zawodowego życia.

⊕: Czy impro pomaga Ci w życiu codziennym? Widzisz różnicę odkąd zaczęłaś się tym zajmować?

Tak, na pewno pomaga. Wciąż przypomina o tym, jak nieprzewidywalna jest przyszłość.

⊕: Co robisz w wolnym czasie poza teatrem i impro? Znajdujesz jeszcze czas na coś innego?

Od wielu lat sport jest dla mnie bardzo istotny. Uwielbiam.

⊕: Impro to Twoja praca, na pewno jest też pasją, ale wiąże się również ze stresem. Czy potrzebujesz czasem od tego odpocząć?

Oczywiście. Zazwyczaj na próby impro umawiamy się pomiędzy próbami do jakiegoś przedstawienia w teatrze, a jeszcze trzeba na dwie godziny wyskoczyć coś  gdzieś przeczytać czy nagrać i tak robi się godzina 23-cia. Po kilku takich intensywnych tygodniach  trzeba zrobić przerwę od wszystkiego!

⊕: Improwizujecie cały rok w Łodzi, czasem też w różnych innych miejscach. Od zeszłego roku gracie też w Janowie w Wiosce Artystycznej. Czy i w tym roku będzie można Cie tam zobaczyć?

W tym roku wybieram się do Janowa dwa razy – raz na trzy dni i raz na tydzień.

⊕: Jak jest w Janowie? Jaka jest atmosfera? Macie tam dużo występów, jak odbierają was ludzie?

Cudownie! To przepiękne miejsce, gdzie znów spotkam się ze wspaniałymi ludźmi. Spokój, cisza, czyste powietrze, łąka, las, po prostu raj! Każdego wieczora o 20.15 gramy spektakl. Widzów przybywa coraz więcej. W ubiegłym roku nie było sytuacji w której ludzie wyszliby niezadowoleni. Przychodzą oczywiście z różnym nastawieniem, bo nie mają pojęcia czego się spodziewać w wielu przypadkach nie spotkali się nigdy z czymś takim jak improwizacja na scenie. Wychodzą szczęśliwi i najczęściej do nas wracają.

⊕: Myśleli pewnie, że idą na kabaret?

Nie wiem, trudno powiedzieć. W zeszłym roku graliśmy tylko krótkie formy. W tym roku będzie inaczej. Jestem ciekawa jak ludzie odbiorą kryminał czy Podglądaczy.

⊕: Uwielbiam zadawać to pytanie: najdziwniejsza postać lub miejsce w które wysłała Cię publiczność?

To jest niemożliwe zliczyć te wszystkie postaci. Wyszłyby tysiące 😊 Na przykład ostatnio musiałam być starożytnym Egipcjaninem, który chce grać na flecie (takim prostym , na którym dzieci w szkole uczą się grać), ale nikt go nie chce słuchać, bo…. fałszuje.

⊕: Twoja ulubiona forma improwizacji to…?

U mnie się to bardzo zmienia. Rok temu odpowiedziałabym, że uwielbiam musical, a teraz już tak nie jest.

⊕: Zaimprowizowanie całego przedstawienia w większości śpiewając musi być bardzo trudne.

Nie sprawia mi to większej trudności, ponieważ ja to uwielbiam i tylko czekam na moment w którym mogę się rozśpiewać. Wiadomo, że czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej. Upodobania zmieniają mi się przez to, że poznajemy nowe formy i robimy nowe rzeczy. Okazuje się, że są równie świetne, pomimo że nie ma w nich aż tyle muzyki co w musicalu, na przykład Podglądacze czy Tarantino – Krwawa Pulpa.

⊕: Chciałam Cię właśnie zapytać o Tarantino – skąd się wzięło? Jest zupełnie inne, bardziej żywiołowe – widzowie są zachwyceni!

Kasia Chmara dała nam cynk, że przyjeżdża Jochem Meijer z Amsterdamu  i może zrobić nam warsztaty, pokazać, na czym polega ich format inspirowany kinem Q. Tarantino. My zbudowaliśmy swoją wersję i nazwaliśmy ją Krwawa Pulpa. Podoba mi się, że gramy w niej kilka ról i każdą z nich równolegle prowadzimy. Myślę, że jest to coś wspaniałego i we wcześniejszych formatach tego nie było.

⊕: To jest niesamowite, że potraficie to kontrolować, bo łatwo można się w tym zgubić. Mimo to, publiczność zawsze wie, która z postaci pojawia się na scenie. A skąd wy to wiecie?

Chyba najlepszym sposobem jest pamiętanie co charakterystycznego miała dana postać, ale czasem zdarza się, że mylnie odczytujemy sygnały i wtedy jest małe nieporozumienie i historia zmierza już w innym kierunku…

⊕: Zawsze proszę wszystkich o opisanie siebie w pięciu słowach.

Czasem się spóźniam, ale pracuję nad tym. Lubię  jeść. Mówię prawdę, nawet wtedy gdy chciałabym skłamać (nie wiem, jak to  się dzieje). Chyba jestem uparta, ale wkurza mnie to, więc…jestem coraz mniej.

⊕: Zapytam jeszcze o Twoje największe marzenie.

O rany! Pragnę spokojnego życia w zdrowiu i pokoju.